pozmu.net::blog

Blog porzeraczamuzguw
Cze 25

USA,  2008,  85 min, Reżyseria: Craig Mazin Scenariusz: Craig Mazin, Występują: Drake Bell, Sara Paxton, Leslie Nielsen, Christopher McDonald, Kevin Hart, Marion Ross

Parodia filmów o superbohaterach… któraż to już? Ja pamiętam np. Mystery Mana, który był taki sobie (nuudyy, ale momentami było jednak śmiesznie) a także Pająka (Earth vs. the Spider), który mimo niskiego budżetu był całkiem, całkiem, no ale to nie do końca była parodia. Superhero to komedia bardzo zwariowana – będą dowcipy o pierdzeniu, kopulujące zwierzęta oraz zboczeniec w obcisłym wdzianku. Twórcy za cel postawili sobie sparodiowanie Spidermana i na tym oparli główny wątek – bohater w ramach wycieczki szkolnej trafia do laboratorium, gdzie zostaje ugryziony przez zmutowaną ważkę i uzyskuje przez to super-moce (ale nie latanie), jednak wcześniej są te nieszczęsne napalone zwierzaczki ;-). Ogólnie film wywarł na mnie pozytywne wrażenie, był naprawdę śmieszny a humor mimo, że dość swobodny, to jednak pewnych granic nie przekraczał. Oprócz Spidermana parodiowani są też inni superbohaterowie (Superman, X-men, Batman, Fantastyczna Czwórka a także postacie takie jak  Scarface/ Człowiek z blizną czy Frodo z Władcy Pierścieni), jednak przez większość czasu mamy do czynienia z komiczną wersją przygód Człowieka Pająka, tudzież Ważki. Jeśli ktoś chce się pośmiać i nieobce są mu przygody superbohaterów, to ten film jest dobrym wyborem. Acha – wujka głównego bohatera gra Leslie Nielsen, który jak zwykle jest w niezłej formie. No i pamiętajcie, że za wielką mocą idą… super laski 🙂

Maj 20

(Safe Men), USA, 1998, 85 min, Reżyseria: John Hamburg, Występują: Sam Rockwell, Steve Zahn, Michael Lerner, Paul Giamatti, Michael Schmidt

Dwaj piosenkarze przez przypadek zostają wzięci przez mafię za specjalistów od sejfów, czyli tzw. kasiarzy. Chcąc nie chcąc muszą dokonać serii włamań i dostać się do zawartości paru sejfów… Przypomina Wam to coś? Schemat w którym pewne osoby przez pewne osoby są brane za pewne osoby to jeden z najpopularniejszych motywów filmowych – spotkać możemy go w thrillerach, kryminałach, dramatach no i właśnie komediach. Tytułowych sejfmenów poznajemy podczas ich estradowego występu w… amerykańskim klubie polskim. Niestety występ nie udaje się zbytnio i widownia jest nim mocno znudzona… tak samo niestety można poczuć się oglądając Sejfmenów, bo momentami ten film jest nieco nużący. Akcja toczy się dość powoli i w zasadzie jest tylko pretekstem do zabawnych dialogów i humoru sytuacyjnego… Nieraz dość niskich lotów, ale jednak nie schodzącego poniżej pewnego poziomu przyzwoitości. Po występie para bohaterów udaje się do baru by zrelaksować się przy partyjce bilarda i to jest początek ich prawdziwych problemów – przydupas mafii, niejaki Kotlet (dla przyjaciół Sasza) omyłkowo bierze ich za specjalistów od tykającej roboty, czyli tytułowych ludzi zajmujących się sejfami. Kotlet podstępem zmusza ich do pracy dla Grubego Berniego, który zleca im obrobienie kilku sejfów. Nieudolni muzycy pojęcie o rabowaniu kas pancernych mają takie jak i o muzyce, czyli żadne, więc zadanie to przysparza im dużo problemów i tylko dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności udaje im się ujść z całej afery bez większych uszkodzeń. Żydowscy mafiozi, wybuchowe gatki i krasnoludy z wielkimi młotami to rzeczywistość z jaką przyjdzie się zmierzyć widzom tego obrazu… Rzeczywistość przedstawiona w dość zgrabny i sympatyczny sposób trzeba powiedzieć – film ogląda się przyjemnie i nawet mimo toczącej się na wolnych obrotach a momentami nawet wchodzącej na bieg jałowy akcji odczuwa się chęć obejrzenia go do końca… który swoją drogą nieco rozczarowuje, co nie ma jednak zbyt wielkiego wpływu na odbiór tej produkcji jako całości. Fajna gra aktorów, chilloutowy klimat – w taki sposób można podsumować Sejfmenów, film przeciętny a jednak wart obejrzenia.

Mar 20

The Edge  (1997), reżyseria: Lee Tamahori, scenariusz: David Mamet, w rolach głównych: Anthony Hopkins, Alec Baldwin

Określony w programie telewizyjnym jako thriller film jest w zasadzie filmem przygodowym połączonym z kryminałem czy może raczej dramatem. Rzecz dzieje się na Alasce, na którą przybywa ekipa fotograficzna wraz z mężem modelki, który przy okazji jest milionerem (i ma własny samolot). Obecność pana Charlesa Morse w śnieżnych krajobrazach nie jest wcale przypadkowa – podejrzewa on bowiem swą żonę o romans z fotografem, niejakim Bobem Greenem. Charles jest typem człowieka bardzo opanowanego i nieco skrytego, jednak jego najbardziej rzucającą się w oczy cechą, oprócz oczywiście wielkiego bogactwa, jest równie wielka, a może nawet większa, wiedza na wszelkie tematy, która, jak się okaże, będzie miała podczas tego wypadu na północ niebagatelne znaczenie. Nie lubię filmów przygodowych – większość z nich jest przewidywalna, postacie płytkie a fabuła naiwna, przez co strasznie się na nich nudzę. Zasiadając do Lekcji przetrwania miałem jednak większe obawy o to, czy nie będzie to film w stylu tanich sensacyjnych produkcji telewizyjnych o niewiernej żonie i zazdrosnym mężu. Tym, co przyciągnęło mnie przed telewizor była obsada – wszak panowie Hopkins jak i Baldwin (nieważne który ;)) to dobrzy aktorzy i do pewnego stopnia gwarancja jakości. Powiem krótko – nie zawiodłem się. Siłą tego filmu jest bardzo zręczne połączenie wątku przygodowego z sensacyjnym a także piękne krajobrazy… Ośnieżone szczyty, gęste lasy, dzika zwierzyna i dwóch wrogo sobie nastawionych bohaterów, niejako zmuszonych do współpracy. Nie lubię, gdy w opisie można poznać połowę fabuły filmu, więc i Wam tego oszczędzę, powiem tylko, że przygody jakie spotkają głównych bohaterów tej produkcji na pewno potrafią utrzymać widza w napięciu, zaś zakończenie jest dość satysfakcjonujące. Polecam.