pozmu.net::blog

Blog porzeraczamuzguw
Lis 11

a-squared Anti MalwarePromocja z gatunku szybkich – kończy się jutro (12-11-2009) o 11:11 (CET). Dotyczy ona programu a-squared Anti-Malware 4.5 (wartego 40$ ~ 110zł) i umożliwia wejście w jego posiadanie zupełnie za darmoa-squared Anti-Malware 4.5 to bardzo dobry (zawsze jest w czołówce wszelkiego typu rankingów, często na pozycji lidera) program typu HIPS, który chroni nasz komputer przed niebezpieczeństwami których nie może wykryć ani antywirus ani firewall. Działa to na takiej zasadzie, że program analizuje zachowanie aktywnych aplikacji i gdy wykryje coś podejrzanego informuje o tym użytkownika i pozwala mu zadecydować jaką akcję podjąć – zablokować/ dopuszczenie/ dodanie do listy zaufanych programów itp. Z czystym sumieniem mogę polecić ten program, bo już kiedyś w ramach Giveaway of the Day korzystałem z Mamutu, które było okrojoną wersją Anti-Malware. W Anti-Malware oprócz HIPS mamy jeszcze anti-spyware i antywirusa – co do tego ostatniego to nie jestem przekonany, ale zawsze można ten moduł wyłączyć i skorzystać z bardziej znanego antywira. By skorzystać z oferty należy wejść na http://www.emsisoft.com/en/order/24h/signup/ i wypełnić formularz – po jego wysłaniu na nasz adres e-mail przyjdzie instrukcja wraz z kodem, który należy podać przy instalacji programu, by uzyskać bezpłatną, roczną licencję.

Wrz 4

Instalowaliście kiedyś program (pod Windows)? Na pewno tak, chyba, że jesteście totalnymi lamkami albo dopiero co kupiliście komputer (witam w XXI wieku, bez sarkazmu :p). Większość instalatorów jest idioto-odpornych i zadaje pytania niemal retoryczne – nawet tresowana małpa sobie z nimi poradzi, bo w większości przypadków nie trzeba zbytnio się nad nimi zastanawiać i tylko cisnąć Dalej/Next. Problemy pojawiają się gdy zechcemy nieco zmodyfikować domyślne ustawienia instalatora – ja np. mam od cholery programów i gdyby nie system kategorii oparty o zestaw folderów w Menu Start to nawigowanie po tym ostatnim byłoby bardzo utrudnione (nie mieściło ono by się na ekranie), a nie ma co ukrywać, że jego przejrzystość to dla mnie ważna sprawa – zwłaszcza ze względu na fakt, iż pulpit utrzymuję w idealnym porządku i nie zaśmiecają mi go zbędne ikony – mam je wszystkie po prostu wyłączone :p. Ok, więc instaluję jakiś tam programik i niczym wspomniana wcześniej małpka klikam DalejDalejDalej. Na moment zatrzymuję się jednak przy ekranie pozwalającym wpisać lokalizację skrótu do instalowanej aplikacji w Menu Start i poprzedzam domyślny katalog folderem kategorii np. InternetSystem czy też Multimedia, często też pozbywam się katalogu będącego nazwą producenta, bo w sytuacji, gdy mam tylko jeden jego program (albo kilka, ale porozrzucanych) taki upierdliwy prefiks jest zbędny. Wszystko fajnie, skróty się tworzą (co do ważniejszych programów także na Pasku szybkiego uruchamiania który mam odłączony od Paska zadań i zakotwiczony do górnej krawędzi ekranu z włączonym autoukrywaniem) i mam jako-taki porządek… Nadchodzi czas aktualizacji i… wszystko się rozpada – większość programów nie zapamiętuje lokalizacji swojego skrótu Menu Start i zmusza nas do ponownego wpisania pożądanej lokalizacji, co jest niesamowicie wkurwiające, bo nie dość, że wymaga wklepywania danych (sorry, no autocompletion for ya) to jeszcze trzeba się zastanawiać, gdzie poprzednio ten skrót wrzuciliśmy – nie zawsze jest to takie oczywiste, niektóre programy są na pograniczu kilku kategorii i trudno je sklasyfikować a jeszcze trudniej później przypomnieć sobie tę klasyfikację… Często jest to niemożliwe więc zgadzam się na domyślną propozycję i potem się pieprzę z przesuwaniem/ usuwaniem tych skrótów, czasami podaję błędną lokalizację i w nagrodę dostaję dwa takie same skróty w Menu Start, z którymi potem muszę się rozprawiać… Oddzielną kategorię stanowią programy, które w ogóle nie umożliwiają zmiany położenia skrótów przez siebie tworzonych – to jest już totalna padaka oraz dno i wodorosty.

Upierdliwe AQQ

Często uaktualniany komunikator AQQ nie pozwala wybrać lokalizacji dla skrótów przez co po każdej instalacji nowej wersji trzeba je usuwać/ przenosić

Okazuje się, że tak zachowujących się instalatorów jest bardzo dużo i dotyczą one znanych/ popularnych programów – np. komunikatora AQQ czy też odtwarzacza BSplayer. Teraz już wiem dlaczego po pewnym okresie bez przeprowadzania porządków w Menu Start mam taki burdel – po prostu aktualizacje tych programów nie dają mi nawet szansy na utrzymanie tam porządku. Aktualizacje, które pojawiają się regularnie… np. takie AQQ było aktualizowane w sierpniu 2009 dwa razy!

Lip 8

 Update: ciekawą alternatywą dla opisywanego programu jest TreeDBNotes

Każdy ma na komputerze jakieś notatki. Występują one w różnych formach, najczęściej jest to zbiór nieskategoryzowanych plików w folderze „moje dokumenty” (jeśli chodzi o Windows) lub, co gorsze, plików porozrzucanych po całym dysku(ach). Można próbować to uporządkować, tworzyć hierarchię folderów, wrzucać wszystko do jednego dużego pliku – ale to wszystko nie przyniesie pożądanego efektu. Rozwiązanie? Treepad – w wersji Lite darmowy edytor plików tekstowych pozwalający na organizację naszych notatek w drzewopodobne struktury. Jak to działa? Bardzo prosto – ekran edytora podzielony jest na dwie części, lewa jest graficzną reprezentacją struktury drzewka a prawa to tekst zawarty w danym węźle/ gałęzi. Klikamy na interesującą nas odnogę i w prawej sekcji widać interesującą nas notatkę (oczywiście jeżeli drzewiasta struktura jest bardziej rozbudowana to dotarcie do interesującego nas fragmentu może zabrać nam więcej kliknięć). Najprostsze zastosowanie? Hmmm, powiedzmy, że gromadzimy ciekawe przepisy kulinarne. W związku z tym tworzymy nową odnogę w naszym dokumencie, zatytułowaną „przepisy”. W niej tworzymy podkategorie – mogą to być już indywidualne przepisy lub ich kategorie np. zupy, desery itp. Program jest mały, szybki i naprawdę wygodny w użyciu – wszystkie teksty można trzymać w jednym dokumencie o łatwej nawigacji Polecam!Treepad Lite - screenshot 1

Cze 15

Niestety, jak widać od kilku dni na blogu cisza. Powód? Problem z WordPress, czyli oprogramowaniem na którym stoi ten blog. Przestał mi działać wizualny edytor… w Operze, w IE działa. Naprawdę jest to dziwna sprawa, bo nic nie zmieniałem w konfiguracji, po prostu przestał działać z dnia na dzień. Dla testu zaintstalowałem jeszcze jedną kopię WordPress (na serwerze gdzie stoi m.in. web proxy) i ta działa bez zarzutu. Ciekawe jak długo… Anyway, problem zgłosiłem autorom, ale czy doczekam się jakiejś pomocy to inna sprawa.